niedziela, 13 września 2015

Granatowy pła(sz)cz

Nie mam zdrowia do jesiennych spacerów, a tak mi dobrze świadomie wejść w kałużę. Doczekać się nie mogę złotych liści pod stopami i nad głową. Przynajmniej rano już pachnie znajomą wilgocią. Ostatnie maliny rozsypują mi się w palcach. Futrzany rudzielec koloruje mi poranki, budzi przedwcześnie, łapką pociera policzki. Potrzeba mi takiego zwierzęcego przejawu miłości.
Obym i z tegorocznej jesieni miała tyle wspomnień. Para nad herbatą przypomina pierwsze spotkanie, chłód parkowej ławki pierwszy pocałunek. Gdzieś po drodze stałam się dorosła i inaczej teraz kocham. Tak na zawsze bym już chciała.
W wyobraźni mam film noir z jazzową oprawą. Polubiłam kapelusze, szminkę i bordowe paznokcie. Piękną siebie nie nazwę, ale łatwiej mi spojrzeć w lustro. Wreszcie widzę kobietę kochaną i pożądaną.
Ostatnio tylko herbatę pijam, jak na ironię po kawie mi senniej. Odprowadzam dzieci do przedszkola, tak w ramach wstępu do macierzyństwa. Obawiam się czasami, ale pewna jestem, że chcę kiedyś nosić aniołka pod sercem. Tylko jeszcze nie teraz. Siostrzeńcom się podoba, a mnie miło być nazywaną kochaną ciocią. Tylko co mi po tym, skoro stałam się okropną córką niepełnosprawnego ojca, obciążoną pełnomocnictwami i rachunkami do spłacania. Nie tak miała wyglądać dorosłość. Bardziej niż studia przeraża mnie tylko życie. Jeszcze polubię matematykę, zrozumiem rachunkowość, bo w biurokracji jest przyszłość i gdybym już była te trzy lata mądrzejsza, to pracę miałabym od miesiąca. Tymczasem sobie marnuję poświęcam ten miesiąc płaczu w poduszkę i beztroskiemu chorowaniu.

19 komentarzy:

  1. Jesteś! Ależ się cieszę.
    Szkoda, że nie wszystko jest takie piękne jak jesienne liście, ale niestety życie to nie jest prosta sprawa.
    Trzymaj się, wracaj do zdrowia i częściej dawaj znaki życia ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pamięć! Jestem i postaram się być częściej.

      Usuń
  2. Smutne, że dorosłość tak bardzo wiąże się w dzisiejszych czasach z pieniędzmi i wydatkami. Sama się o tym przekonuję od początku września.
    Nie strać jednak tej swojej wrażliwości na piękno i nie uśpij tym swojego wewnętrznego dziecka kochającego marzyć i tworzyć wiersze. Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie przepadałam za jesienią, ale w tym roku o dziwo też czekałam na te jesienne liście. Już je widziałam, choć myślę,że za niedługo będzie można je zobaczyć w jeszcze większej ilości. Też lubię bordowe paznokcie (ten kolor na prawdę fajnie wygląda na paznokciach), kapelusze (to znaczy mój kapelusz) i szminkę. Dobrze,że Twoje postrzeganie siebie zmieniło się na lepsze. Za to jeśli chodzi o kawę, to u mnie jest z tym wręcz przeciwnie. Spożywam jej coraz większe ilości. Współczuję sytuacji rodzinnej. Mam nadzieję,że sobie z tym wszystkim będziesz dawać radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie myśl, że jesteś okropną córką...Jesteś mądrą, wrażliwą osobą i choć brzmi to niezbyt ciekawie, to myślę, że na pewno dasz sobie ze wszystkim radę. Jesteś potrzebna wielu bliskim Ci osobom, pamiętaj o tym. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym, że jestem potrzebna wiem, tylko trochę za dużo mnie potrzebują i coraz mniej mam siebie.

      Usuń
  5. Nie tylko Ty nie możesz się doczekać jesieni :)
    I wiesz... poradzisz sobie z tym wszystkim. Łatwo może nie będzie, ale na pewno dasz radę.
    I w ogóle jak Ty pięknie dobierasz słowa, cholera *_* To taka poetycka proza, która wyjątkowo do mnie przemawia ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesień jest taka piękna. Brak słów.
    Jaki to typ chorowania?

    OdpowiedzUsuń
  7. Okropna? Ech, spadły na Ciebie wszystkie obowiązki... Jesteś wspaniała! I nigdy w to nie wątp.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesień dzisiaj! A już wczoraj miałam przyjemność słyszeć szelest pierwszych parkowych liści pod stopami i widzieć kasztany porozrzucane bezładnie, już bez swoich skorupek. Zazdroszczę budzącego co rano futrzanego przyjaciela. Ja marzę o kochającym, lojalnym psim spojrzeniu co ranek.
    Dorosłość jest niedobra i pełna zmartwień. Chciałabym nie myśleć o przyszłości i beztrosko właśnie skakać po kałużach, wspinać się po drzewach.
    Ale tak, świadomość uczucia bijącego od drugiej osoby uskrzydla i pomaga zatrzeć troski.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach te jesienne choroby ... mnie też coś dopada :( może prawdziwa, złota jesień mi to wynagrodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, tez uwielbiam jesień. I ta szczególna, charakterystyczna ,,woń poranków". :')
    Mój kot okazuje mi miłość dając się głaskać i ocierając mi się o nogi, żebym dała jej coś zjeść. ;-;
    Co do malin - polecam kanapkę z serkiem, malinami, sezamem, orzechami włoskimi i miodem. <3
    Podobno organizm się przyzwyczaja do tego samego picia czy jedzenia. Herbatę uwielbiam w przeciwieństwie do dzieci. Zdrowiej.
    http://screatlieve.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba nic nie wygląda tak kolorowo, jak można by sobie wyobrażać. Powrotu do zdrowia życzę i mimo wszystko pozytywnego myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życie jest takie trudne. Szkoda ze wszystko ci sie jeszcze pokomplikowalo. To niesprawiedliwe ze spadła na ciebie taka odpowiedzialność. Ale no cóż... Poradzisz sobie :) wierze w ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem co powiedzieć, mam nadzieję że ze wszystkim się uporasz...
    A jesień tak, jest naprawdę w tym roku piękna, choć ja lubię również tą deszczową.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy. Z chęcią odwiedzam nowe blogi, ale nie musisz zostawiać mi swojego adresu (chyba, że nie udostępniasz go w swoim profilu). Dziękuję wszystkim moim czytelnikom. Bez was pisanie nie miałoby sensu.